czwartek, 30 sierpnia 2012

Grzywka

Byłam dziś u fryzjera. Dosłownie 5 minut. Na grzywkę. Nie wiem, czy to można nawet grzywką nazwać, ale dobra. Nigdy jej nie miałam, chciałam spróbować jak to jest. No i mi się nie spodobało! Czekam, aż mi odrosną moje włoski! Maamoo! :((

Przed:


Nie paczeć na minę!

 Po:

(tak, wiem, samojebki, ale na potrzeby notki :D)





1 komentarz:

  1. ogólnie jest spoko, jak poszłam do fryzjera na grzywkę to też mi się nie spodobało, ale jak w domu sama ją ułożyłam i spryskałam lakierem to było fajnie.jednak tylko przez 2 dni, później unikałam grzywki, czasem zdarzały się dni, kiedy grzywka raczyła wyglądać fajnie :) ale grzywki już nie ma hehe

    OdpowiedzUsuń